Macierzyństwo i reszta świata

Pieluchy wielorazowe – z czym to się je?

Pieluchy wielorazowe – z czym to się je?

Kiedy w oczekiwaniu na narodziny Kulki szukałam w internecie informacji o opiece nad noworodkiem, przypadkiem trafiłam na temat pieluch wielorazowych. Zainteresował mnie ten pomysł, zaczęłam czytać artykuły i wertować dyskusje na grupach na Facebooku. Przyznam, że było tego tyle, że przez pierwsze kilkanaście dni miałam mętlik w głowie, a pieluchy wręcz śniły mi się po nocach! Podobno mózg systematyzuje w ten sposób zdobyte za dnia informacje. Sny nie poszły na marne 🙂 Po jakimś czasie wszystko zaczęło się układać w logiczną całość, na tyle, że wiedziałam przynajmniej, co zamówić do naszej wyprawki. Wciąż po porodzie czeka mnie nauka montowania tego wszystkiego na dziecku, ale przynajmniej z teorii jestem obryta i mogę podzielić się wiedzą.

Zalety wielorazówek

Przede wszystkim są przyjazne dla środowiska. Używając jednorazówek, przez cały okres pieluchowania wyrzucimy ich ok. 5000. Wyobrażam sobie te hałdy pieluch na wysypisku śmieci… Przy wielorazowych oczywiście zużywamy wodę do ich prania, ale te ilości są niczym w porównaniu do tego, ile w przeliczeniu na jednego klienta zużywają fabryki pampersów do ich produkcji.

Dla mnie najważniejszym argumentem „za” był fakt, że są łagodniejsze dla skóry dziecka. Nikt nie wie, z czego właściwie składają się cudowne chłonne wkłady w jednorazówkach, producenci nie mają obowiązku podawania ich składu na opakowaniu i zasłaniają się tajemnicą handlową. Wiadomo jednak, że stosowany jest m. in. chlor, lateks, substancje ropopochodne. Nic dziwnego, że przy ich stosowaniu położne zalecają każdorazowe smarowanie pupy niemowlęcia kremem, żeby zapobiegać odparzeniom. Skoro dbamy o atesty tworzyw zabawek, których dotyka nasze dziecko, dlaczego przez dwa lata okładamy mu skórę agresywną chemią?

Pieluchowanie wielorazowe może także być tańsze, choć nie musi – wszystko zależy od wybranego przez nas systemu i zamiłowania do kolorowych wzorów. Na pewno jednak zwraca się przy drugim dziecku, które może używać tego samego zestawu. W celu ograniczenia kosztów można też kupować pieluszki chińskiej produkcji (np. na Aliexpress) albo używane z Facebookowych bazarków. W większych miastach funkcjonują także pieluchoteki – możemy w nich wypożyczyć pieluchy na wypróbowanie, żeby dowiedzieć się, który model bardziej będzie pasował nam i naszemu dziecku.

Jak to działa?

Przygotowałam obrazkowe objaśnienie głównych metod pieluchowania wraz z krótkim opisem. Całą infografikę możecie pobrać tutaj, na wypadek, gdybyście po przeczytaniu artykułu potrzebowali do czegoś wrócić.


Wyróżniamy kilka podstawowych systemów:

  • otulacz/gatki + wkład
  • AIO (All-In-One)
  • SIO (Snap-In-One)
  • kieszonka + wkład

Otulacz + wkład to metoda przedstawiona na obrakach „podstawowych” powyżej.

W sprzedaży dostępne są w większości otulacze z PULu – laminowanej poliestrowej tkaniny. Przypominają dawniej stosowane ceratkowe majtki, nie dajcie się jednak zwieść – PUL w przeciwieństwie do ceraty jest paroprzepuszczalny, dzięki czemu skóra dziecka się nie zaparza.

Jeszcze bardziej oddychające są otulacze z wełny. Sama myślałam na początku, że wełnę warto stosować tylko zimą, ale dowiedziałam się, że jest wręcz idealna na lato, dzięki swoim chłodzącym właściwościom. Natomiast przepuszczaniu wilgoci zapobiega lanolina naturalnie pokrywająca włókna. Rozkłada ona także mocz na wodę i sole, dlatego zasikanego otulacza nie trzeba od razu prać, wystarczy wysuszyć, a zapach zniknie.  Jeśli otulacz wymaga prania z powodu grubszego zabrudzenia, po kilku razach może być konieczna jego kąpiel w mydle z lanoliną, w celu jej uzupełnienia we włóknach wełny.

Stosowane są także gatki wełniane – nie dają takich możliwości przytrzymania wąskiego wkładu, jaką mamy w otulaczach, ale są wygodniejsze dla dziecka. Z tego powodu są chętnie używane na noc, najczęściej razem z formowanką. To jeden z najgrubszych wkładów, więc cienkie gatki nie dodają pupie dodatkowej objętości tak, jak otulacz.

Wkładem może być w zasadzie dowolna chłonna tkanina:

  • pielucha tetrowa – tradycyjny wkład znany każdemu, jedno z najtańszych możliwych rozwiązań. Można ją składać na różne sposoby, aby uzyskać większą chłonność w newralgicznych miejscach (np. różnych dla chłopca i dla dziewczynki) albo żeby zmniejszyć grubość pieluchy. Najpopularniejsze metody składania to: prostokąt, samolot, latawiec, skrzydła anioła. Warto kupić tzw. klamerkę Snappi, która umożliwi nam spinanie tetry na dziecku (agrafki poszły w odstawkę).
  • prefold – najczęściej z bawełny lub bambusa. Od tetry różni się tym, że już w podstawowej formie jest zszyty tak, żeby mieć kilka warstw, mamy zatem mniej składania.
  • wkłady z tkanin naturalnych (bambusowe, konopne, bawełniane) – możemy dobierać ich wielkość do potrzeb dziecka. Są bardzo chłonne, nie wymagają składania. Ze względu na ilość warstw schną dłużej niż tetra. Dają uczucie mokrej pieluchy, co niektórym dzieciom pomaga w zrozumieniu związku przyczynowo skutkowego między siusianiem a jego efektami 😉
  • wkłady z tkanin sztucznych (thermo, polar, coolmax, mikrofibra) – w zależności od rodzaju dają uczucie suchości lub chłodu, co sprawdza się przy wyjątkowo wrażliwych na wilgoć maluchach. Mikrofibry nie należy zakładać bezpośrednio przy skórze, bo może ją wysuszać. Z cienkiego polaru (np. taniego koca pociętego na kawałki) można robić tzw. wkładki „sucha pupa” i używać w połączeniu z naturalnymi wkładami.
  • ręczniczki z Ikei – tani sposób na wkłady. Chodzi o ręczniki Krama lub Nackten.
  • formowanka – wspomniana wyżej, zapewnia najwyższą chłonność, którą można nawet zwiększyć przez dołożenie dodatkowego wkładu (tzw. formowanka z kieszonką). Kształtem przypomina pieluchę, pokrywa całą pupę dziecka, więc dobrze zapobiega przeciekom.

AIO (All-In-One) to jeden z najwygodniejszych systemów wielopieluchowania. Jak sama nazwa wskazuje, wkład jest na stałe połączony z otulaczem PUL, a rodzicowi pozostaje tylko włożenie pieluszki dziecku. Ze względu na łatwość obsługi to metoda polecana do stosowania np. w żłobku lub przez tatę, babcię, opiekunkę. W przypadku zabrudzenia cała pielucha trafia do prania, więc musimy mieć ich sporo na zmianę, co generuje dużo większe koszty, niż kupno samych wkładów. Znacznie wydłuża też czas schnięcia.

Kieszonka + wkład także daje dużą wygodę stosowania – po umieszczeniu wkładu wewnątrz kieszonki otrzymujemy AIO (zewnętrzną warstwą pieluchy także jest PUL). Dodatkowym atutem jest możliwość regulacji chłonności – sami wybieramy, jaki wkład włożyć do środka. Można stosować także te, które nie powinny bezpośrednio dotykać skóry (np. mikrofibra), bo tkanina kieszonki je oddzieli. Do wyboru mamy jej różne rodzaje – np. welur syntetyczny, bambus, polar, coolmax – możemy więc dopasować odczuwalność wilgoci do upodobań dziecka. Zabrudzoną pieluchę pierzemy w całości, wyjmując wcześniej wkład, żeby lepiej się doprał.

SIO (Snap-In-One) to system podobny do zwykłego otulacza (do wyboru mamy SIO wełniane lub z PULu), ale tutaj wkład jest wpinany na napy. Niektóre pieluszki dają możliwość dopięcia tzw. boostera, czyli dodatkowej nakładki zwiększającej chłonność. Możemy prać sam wkład, dzięki czemu również czas schnięcia będzie krótszy. Większość producentów ma jednak wkłady kompatybilne tylko z własnymi otulaczami (chodzi o układ nap), więc jesteśmy skazani na cały zestaw jednej firmy.

Co wybrać dla noworodka?

Chcąc zacząć używanie pieluch wielorazowych już od narodzin dziecka, musimy liczyć się z tym, że na początku będziemy ich zużywać nawet po 15 dziennie, w dodatku większość zmian będzie z ładunkiem numer 2. W związku z tym lepiej sprawdzą się rozwiązania pozwalające na wymianę samego wkładu – potrzebujemy wtedy min. 4 otulacze (najwygodniej ok. 6-8, na wypadek zabrudzenia) i 30-40 wkładów (żeby prać co 2 dni). Ale jeśli dysponujemy budżetem na 30-40 kieszonek i nie mamy zamiłowania do składania tetrowego origami – droga wolna, kto bogatemu zabroni 🙂 Warto wziąć jednak pod uwagę, że tzw. uniwersalny rozmiar One Size dobrze leży dopiero na dzieciach od ok. 6 kg, dla nowonarodzonych maluchów będziemy potrzebowali rozmiaru Newborn (NB). Z droższymi pieluchami polecam więc szaleć trochę później. Na szczęście produkty dobrych, polskich firm nie tracą dużo na wartości, więc jeśli nie chcemy zostawiać ich dla kolejnego dziecka, możemy korzystnie sprzedać zestaw, z którego wyrósł nasz noworodek. W kolejnym wpisie możecie obejrzeć wyprawkę, którą skompletowałam dla własnego dziecka, po porodzie dam znać, jak się sprawdziła 🙂

A Wy co sądzicie o stosowaniu wielorazówek? Jak myślicie, czy to dobra metoda na oszczędność pieniędzy, ochronę środowiska i skóry dziecka, czy raczej niepotrzebne utrudnianie sobie życia i babranie się w kupie? Dajcie koniecznie znać w komentarzach!

Jeśli chcielibyście zachęcić znajomych do zapoznania się z tematem pieluchowania wielorazowego, będzie mi bardzo miło, gdy udostępnicie ten wpis na Facebooku przy pomocy przycisków poniżej 🙂


Infografika wykonana przy pomocy Piktochart.
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY